Relacja z wernisażu wystawy fotografii Ewy Łyczywek-Pałki pt. Cisza

W dniu 6 czerwca 2018 r. w Galerii ZPAF na Wydziale Elektrycznym odbył się wernisaż wystawy fotograficznej Ewy Łyczywek-Pałki pt. Cisza.

Ewa Łyczywek-Pałka urodzona w Szczecinie, studia ukończyła na Politechnice Szczecińskiej, dyplom obroniła na Wydziale Architektury. Fotografią zajmuje się od lat 70. Od 1983 r. członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Od 2005 r. prezes Szczecińskiego Okręgu ZPAF.

Podstawowe kierunki poszukiwań twórczych to architektura i reportaż socjologiczny, zastosowanie technik komputerowych w tworzeniu fotografii kreacyjnej. Swoje prace prezentowała na wielu wystawach w Polsce, Niemczech, Holandii, USA, Serbii i na Litwie.

Od wielu lat zajmuje się również malarstwem na jedwabiu. Jest autorką książki na temat różnych technik malowania na jedwabiu.

A tak o wystawie i swoich pracach powiedziała sama Autorka:

„Cisza… Właściwie na tym mogłabym zakończyć tekst do wystawy, jednak temat ten, który od wielu lat dominuje w mojej pracy fotograficznej, zaczął mnie fascynować jako pojęcie z pogranicza filozofii, sztuki oraz psychologii. Czym jest cisza? Czy jest to tylko brak dźwięków? Czy cisza jest na zewnątrz czy wewnątrz mnie? Czy cisza jest pojęciem negatywnym, jak „przerażająca cisza” lub „cisza grobowa”, czy też odwrotnie, jest pojęciem wyjątkowo pozytywnym, sprzyja refleksji i pomaga zrozumieć świat, a przede wszystkim ludzi… w tym samego siebie?

Jak widać, jest to pojęcie wieloznaczne i dla każdego w różnych sytuacjach życiowych może oznaczać co innego. Cisza lub jej brak mogą też być odbierane różnymi zmysłami, jako efekty akustyczne, wzrokowe i dotykowe. Różnorodność tych odczuć jest też zależna od naszej świadomość, stanu ducha, potrzeby refleksji, kondycji fizycznej… i wielu innych czynników zewnętrznych i wewnętrznych.

Czym jest dla mnie cisza w fotografii… a dokładnie w moim fotografowaniu? Zastanawiam się, czy jest ona we mnie, czy też jej poszukuję? Wydaje mi się, że na oba pytania mogłabym odpowiedzieć twierdząco, przeważa jednak poszukiwanie spokoju, jako reakcji na osaczający nas natłok agresywnych dźwięków i obrazów, zgiełk reklam, demagogię polityków i upadek tradycyjnych wartości.

Aparat fotograficzny pozwala mi nawet w tłumie ludzi odizolować się od otoczenia i skupić na istocie oglądanych obiektów, harmonii kształtów i kolorów, dojrzeć ich wartości metaforyczne i historyczne. Często, żeby ten spokój osiągnąć, muszę dłuższą chwilę poczekać…”